Posty

Wyświetlam posty z etykietą majonez

Oddech zabije wszystkie zarazki

Obraz
       Ktoś się boi świńskiej grypy? A słusznie. U niejednego człowieka w pracy są świnie. Nie dość, że obelga obraża szlachetne zwierzę to jeszcze ów świniak ma ludzką twarz. Rozpoznanie we wczesnym stadium jest łatwe do przeoczenia. Jednak przekrwione oczy, podsmarkiwanie w kąciku powinno wzmóc w nas czujność. Oczywiście trzeba bronić się przed zarazą. Niby czemu nasze ciężko zarobione dutki mają popłynąć szerokim strumieniem do lekarzy i farmaceutów? Delikwentowi dotkniętym A/H1N1 możemy podłożyć świnię. Najlepiej w drodze do pracy, tak by nie miał możliwości rozsiać się dzięki wspaniałemu wynalazkowi air conditioner (u mnie tak nazywa się otwarte okno :) Branie wolnego kiedy inni współpracownicy będą z rozpaczą w oczach szukać kolejnej rolki papieru, nieważnego raportu, by obetrzeć nosy, jest perspektywą mało interesującą. Problem należy rozwiązać inaczej. Czosnek! Nie, nie będziemy rzucać nim w chorych. To, że chodzą po ścianach i mają pr...

Tak można zużyć nadmiar majonezu

Obraz
       Majonez, czyli kompozycja oleju i jajek jest rzadkim gościem w moim menu. Sporadycznie go używam. Jeżeli jest mi potrzebny to dosłownie kapka, a kapek nie sprzedają. Wówczas muszę kupić cały słoiczek. Tyle, że nie mam do czego później zużyć. Wpadłam na pomysł, aby upiec ciasta z zalegającym w lodówce majonezem. Zutylizowanie go w ten sposób wydało mi się całkiem niegłupie. Zaczęłam wertować kartki z przepisami, bo widziałam że gdzieś wśród nich mam taki zapisany. Jupi, :) Pamięć dopisuje. Majonezowe ciacha wyszły super kształtne. A smak... najlepiej sprawdzić samemu. Jest niezły, a majonez niewyczuwalny. Moje dzieło będzie jutro zapychać żołądki współpracowników, którzy stęsknieni nie, nie za mną, a za moim ciastem:) zbyt często próbują w bardzo delikatny i subtelny sposób dać tego wyraz. Postawiłam wobec takich niedwuznacznych nagabywań nakarmić ich do syta. Niech wcinają na zdrowie. Mnie wystarczy zadowolenie.  CIASTKA Z MA...

Przerywamy rutynę

Obraz
      Było tak pięknie. Jakby to było chwilę temu. Leżałam sobie na trawce, motylek nade mną fruwał a ja miałam w ręku badylek. A tu bam! Minął weekend. Bam! Drugi! Czas zasuwa, gna, pędzi. Jakby go jakieś terminy ścigały. A przez to i ja gnam.       Noc, budzik, kawka, praca, kawka, zakupy, dom, noc, budzik, kawka, praca... I wtem! Brzdęk. Weekend. Ale jak to? Bez budzika? Kawka nie potrzebna i nie trzeba do pracy? Organizm jest w szoku i miast leżeć do południa wstaje ogłupiały. "Jak to dzień bez budzika?" Zanim zdążę złapać weekendowy chill to już mnie cuci budzik w poniedziałek.       A wystarczy zmienić na chwilę percepcję. Miast checklisty TODO trzymać w głowie, zapisać sobie na kartce czy wbić do telefonu. Na wszystko znajdzie się czas. Nigdzie nie trzeba pędzić. Mam tyle czasu ile potrzebuję. Poczuć ciepło słońca na twarzy, dostrzec kwiaty bzu i poczuć ich zapach. Zobaczyć przyr...