Posty

Marchewka smakowita

Obraz
     Przez dni kilka zachodziłam w głowę i się zastanawiałam. Chociaż, właściwy scenariusz wygląda nieco inaczej.      Idę sobie do głowy (właściwie główki, bo wbrew pozorom głowa królewska nie ma kingsajzu). No to idę. Tup, tup, tup, tup. Doszłam. Co dalej? A tak. Puk, puk! Cisza. Czyżby Rozum zasnął? No to jeszcze raz. Puk, puk! Znów nic. No cóż... koniec subtelności. ŁUP!!! ŁUP!!! - Zaraz, zaraz. Po co się tak nerwić! - Dzień dobry, jestem bloggerką, chciałabym zadać panu kilka pytań. Czy ma pan chwilę?      Naprawdę nie rozumiem tego co się stało. Rozum trzasnął drzwiami, aż mi tusz z rzęs zszedł.      No cóż. Chciałam się zapytać dlaczego tytuł wpisu brzmi "Marchewka smakowita" a nie na przykład "Marchewka zdrowa". Albo lepiej! "Marchewka znakomita". Ruszałam w podróż w głąb siebie, ale się nie dowiedziałam.      Jakby nie patrzeć na tytuł to wiadoma rzecz. Marchewka j...

Małe co nie co

Obraz
       Kuchnia... zaraz, zaraz, coś mi świta. Tak mi się jakoś kojarzy, że to takie miejsce/pomieszczenie, w którym odnosimy swoje małe sukcesy kulinarne. Czasami są też porażki, ale to szczegół ;] Tego właśnie pomieszczenia  byłam pozbawiona przez jakiś czas. Ale spoko. Nie ubolewam nad tym faktem, gdyż kosztowałam całkiem innych przyjemności. Jednym słowem nie byłam zaabsorbowana garami, tylko robiłam za turystkę. Ale dość tych zachwytów nad własną osobą. Czas zająć miejsce przy rondlach i owocnie z nimi współpracować ;] Zaczynam małymi kroczkami. W końcu po takim lenistwie, gdzie człowieka (tak, tak, kobieta też człowiek:) obsługiwali, podawali, dogadzali... rany, bosko było ;], trzeba wdrażać się powolutku. I tak na początek wymyśliłam malutki, acz smaczny deser. Takie małe co nie co, które można nawet zabrać ze sobą do pracy. Niewiele przy tym roboty, słowo! Co, nie wierzycie? Poważnie, dalej macie wątpliwości? Sprawdźcie sami, czy n...

Wszystko ma swój koniec

Obraz
       Zmieniłam nieco swoje zwyczaje i zamiast chodzić po górach, postanowiłam pochodzić po Wybrzeżu. Poszwędałam się po Sopocie, Gdyni, Gdańsku, a nawet zahaczyłam o Hel.        Będąc już nad morzem postanowiłam zamoczyć w nim nogi i sprawdzić naocznie, co z tą wodą, czy faktycznie taka zimna jak to informowano w prognozie. Przyznaję, dla morsów za ciepła, ale dla normalnego człowieka trochę rześka^^ Zobaczyłam też narodowy nowy sport, czyli ni mniej ni więcej parawaning. Szacun dla wytrwalców, którzy uwaleni leżeli i smażyli się w słońcu. Poległabym po 5 minutach. Ja postawiłam na zwiedzanie, a nie na smażenie, bo nie będę ukrywać, że nie wyleżałabym.        W Gdyni spacerowałam po nabrzeżu, gdzie cumuje Dar Pomorza. Pogoda była jak dla mnie boska, więc mój spacer trwał długo. Miałam chęć wdepnąć do Akwarium Gdyńskiego, ale kolejka, która przypomniała mi swoją długością ogonek na kolejk...

Tak, to jest pożegnanie

Obraz
       Ej! Ty tam! No, do Ciebie piszę!!! Tak, Ty po drugiej stronie monitora! Że co? Że niby nie jesteś w monitorze? Ależ jesteś. No dobra. Odstaw czułości do urządzeń peryferyjnych i przestań skrolować te strony. Heloo-oł! Mariolka pisze (Paranienormalni nie będą mieli mi za złe, że się im tu gombrowiczowską gębę dorabia... a zresztą jaka para jak ich jest więcej, hę?)        Siedzisz, nudzisz się... a ja mam Ci coś do opowiedzenia. O tym jak inteligencja ze mnie wyszła wraz z odrostami. Nie, nie o tym! No weź! Jeszcze raz.... siedzisz, nudzisz się, a ja Ci opowiem jak można przyjemnie spędzić czas. Z kumpelą lub bez, zależy, czy lubisz się dzielić pysznościami. A to nie byle jakie jadło, bo ono czaruje. Przenosi w inny wymiar, tym, razem jest to Italia, a co. Nie! Niczego nie będziemy palić! Ale wymyśliła, do Italii. I taka transformacja czy teleportacja jest możliwa za sprawą mozzarelli z dodatkiem bazylii (oczy...

Podróże kształcą

Obraz
        Zachęcała Maryla, żeby wsiąść do pociągu byle jakiego . No to wsiadłam, ale bez kamyka w dłoni. Powiózł mnie do innego wymiaru. Spacerując sobie po nieznanych uliczkach miasteczka przydreptałam na rynek i poczułam błogą bezsilność. Klapłam więc w napotkanej kawiarence. Obsługa wręczyła mi do łapy menu. Zamówiłam kawę. Lubię jej aromat, smak i to jak działa na moją podświadomość. Nie byłam pewna czy coś jeszcze do niej mi potrzebne, ale kiedy od niechcenia przewracałam kartki w menu dojrzałam tam "babkę z ryżu". Pomyślałam, że coś takiego chętnie spróbuję. Poza tym ciekawa byłam jak też takie zjawisko wygląda. Pochłonęłam ten wynalazek dość szybko i z każdym kęsem byłam ciekawa jego składników. Powstał problem, przede mną zadanie raczej niewykonalne. Najpierw pomyślałam, żeby kupić porcję na wynos i zabawić się w domu w małego chemika. Rozebrać na czynniki pierwsze i drogą dedukcji dojść co z czym i dlaczego. Z drugiej strony jednak łatwiej zapyt...

Pomidory w roli głównej

Obraz
        Słuchanie muzyki wpływa na nasze samopoczucie. Pozytywnie, relaksująco, agresywnie czy też dołująco. Każdy znajdzie dla siebie coś miłego :) W kuchni muzyka też rozbrzmiewa. Stukot, brzdęknięcia, odgłosy kruszenia, skwierczenia, ciamkania, chlupot istny Stomp ;]        Ale to o czym chcę napisać nie jest artystycznym perfomance'm w kuchni jak powyżej. Jednak... o kuchnie w nim chodzi ;] Dawno temu, jeszcze uhuhu w XX wieku, mniej więcej w połowie lat 90tych, obejrzałam klip duetu Daft Punk. Zajefajna muza, nie ma co. Ale chłopaki poddali się chwili i zamiast prezentowania imprezy, psa czy robotów skupili się na pomidorach ;] Skończyły one marnie, bo w garze. Ale to co z nich powstało mmmm aż się oblizuję kiedy słyszę ten beat. To dość oryginalne, by w historię teledysku wpleść przepis na chilli. Nie mogłam się powstrzymać. Inni rytmicznie kiwali głowami, a ja w pląsach udałam się do kuchni, by w...

Gorąco

Obraz
       Gorąco i słonecznie... dla mnie idealnie. Zabieram Was na mały spacerek. Jest fontanna, są szanse na małą ochłodę ^^